piątek, 24 września 2010

Roździał 2

   Nienawidzę swojego życia. Nienawidzę tego bagna które roztacza się koło mnie. Wtedy gdy wróciłam do domu, moja matka właśnie prowadziła klientkę do swojego gabinetu, a tata urzędował w swoim. Więc, nie mam jak się dowiedzieć o co im chodziło. Natychmiast poszłam do łazienki by się umyć. Postanowiłam wziąć gorącą kąpiel z bąbelkami, zawsze mnie to odprężało.  Gdy się tak pluskałam w wodzie, nagle przez okno zobaczyłam przelatującą, oderwaną głowę. Zaraz, zaraz co ?! Widziałam lecący, oderwany łeb ! Boże święty, nawet podczas kąpieli nie można spokojnie odpocząć. Szybko się ubrałam i zbiegłam na dół po schodach.
- Mamo, widziałaś ten łe .. mm .. tą głowę ?
- Co ? Jaką głowę ?
- No jak nie widziałaś! Musiałaś widzieć! Leciał normalnie oderwany łeb, chyba nie jestem ślepa!
- Nie tym tonem młoda panno.
- Przepraszam.
- Skoro już to widziałaś, zawołam twojego ojca by wreszcie wytłumaczył ci twoją sytuację.
- Jaką sytuację?
- Dracula, natychmiast tu chodź.
- Elżbieta nie mam teraz czasu.
- Co to za człowiek. Słuchaj dzisiaj masz być punktualnie w domu o 19.00, już ja ci to wyjaśnię.
- Ale co się dzieje ?
- Dowiesz się w swoim czasie. Idź już.
Zdenerwowana pobiegłam do swojego pokoju i zatrzasłam drzwi do mojego pokoju tak mocno że wyleciały z zawiasów. Przez chwilę stałam zdezorientowana, a chwilę potem leżałam na podłodze i nie umiałam wstać bo chwyciły mnie mocne bóle mięsni. Byłam sparaliżowana. Zasnęłam.
Obudziłam się jakoś o 2.00 nad ranem. Ostrożnie wstałam, sprawdziłam czy jestem cała i postanowiłam wyjść na dwór.
- Mam ochotę biegać nago pośród drzew. Jestem szalona - szepnęłam.
Szybko się rozebrałam i wybiegłam na pole. Biegałam radosna, szczęśliwa. Wyczułam jednak, że nie jestem sama. Zatrzymałam się i zobaczyłam, że upłynęło dopiero 5 minut odkąd wybiegłam z domu. A jestem już na końcu największe lasu w Grecji. Usiadłam by odpocząć. Ktoś mnie złapał.
- Puść mnie, puść ! AAA !
- Cicho.
- Zostaw mnie, nie dotykaj mnie.
Ktoś rzucił mnie na trawę i usiadł obok mnie. Odwróciłam się i zobaczyłam Erica. Równie nagiego jak ja.
- Co ty tu robisz - spytał cicho
-  Biegam, a ty ?
- Też.
Siedzieliśmy tak w milczeniu oglądając siebie nawzajem.
- Mogę cię pocałować ? - zapytał jeszcze ciszej
- Dlaczego pytasz? - odpowiedziałam równie cicho
- Ponieważ, każdy kto pocałuję córkę Draculi musi mieć jej zgodę.
- Wyrażam zgodę
W mgnieniu sekundy wziął mnie w ramiona i pocałował. Całował coraz namiętniej. Było to cudowne uczucie. Czułam przerażające zimno które od niego biło, ale nie przerażało mnie to. Zrozumiałam nagle że przestał i patrzy się w moje oczy. Wtem usłyszłam krzyk.
- Ofelia ! Gdzie jesteś?! - krzyk matki.
Przeraziłam się. Jestem naga, z Ericiem w środku lasu w nocy ! Co oni se pomyślą.
- Szybko, tamtędy jest najkrótsza droga. Czekaj na mnie jutro.
- Oczywiście, że będe czekać.
Rzuciłam się pędem do domu. Na miejscu zastałam tatę, który gdy mnie ujrzał uderzył kilka razy po twarzy i wrzasnął tak, że zatrząsł się dom.
- Ofelio Batory ! Czy ty tego nie rozumiesz ?! Muszę cię już przemienić bo inaczej umrzesz.
- W co przemienić ?! - krzyczałam równie jak on. Tylko że z bólu jaki mi zadał.
- Twoje powołanie to być moją następczynią ! Będziesz wampirem !
Otworzyłam szeroko oczy i patrzyłam na mego ojca. Następnie zwymiotowałam. Zwymiotowałam krwią.

_______________

Czy Ofelia zostanie przemieniona ?
Co będzie z nią i Ericiem ?

O tym w rozdziale trzecim.

1 komentarz: