środa, 5 stycznia 2011

Roździał 5

Zbliżała się wojna. Czy się bałam ? Nie. Nie mogłam uwierzyć, że rodzice tak mnie oszukali ! Zabiłam ojca, teraz muszę zabić matkę. Razem z Loreną, która stała się moją przyjaciółką i Erickiem przygotowywaliśmy się do wojny. Postanowiliśmy gromadzić armie. Zwiedziliśmy pół świata. Na początek pojechaliśmy do Finlandii, tam przyłączyło się do nas około 235 wampirów. Następnie wyruszyliśmy na Grenlandię i zgromadziliśmy 125 tysięcy wampirów. I tak dalej. Gdy znajdowaliśmy się w  Norwegii stało się coś niezwykle głupiego. Przy gromadzeniu zapasów Eric przyciągnął mnie do siebie i powiedział :
- Jak wygramy wojnę, pobierzemy się ?
- Eee .. yy .. chyba żartujesz ?
- Dlaczego ? - odpowiedział trochę zmieszany
- Bo cię nie kocham ? - odpowiedziałam natychmiast i zaraz pożałowałam swoich słów. Momentalnie mnie puścił i odszedł. Jeszcze zanim się odwrócił, zobaczyłam w jego oczach ogromy żal. Prychnęłam zdenerwowana, co on sobie myśli ? Że się z nim ożenię ?! Mam dopiero 16 lat, a on więcej niż 200.
- Ej, Ofelia. Mamy gościa.
- Kogo ?
- Dziwny typ. Wampir. Nic nie chciał powiedzieć, mówił tylko, że on do Ofelii.
- Aha - roześmiałam się. Przyprowadź go tu.
- Tak jest.
Czekałam na nich dobre 10 minut. Nagle drzwi się otworzyły i do sali wszedł piękny, o umięśnionej sylwetce chłopiec. Wyglądał na dobre 15,16 lat.
- Witaj, Ofelio. Jestem Godfrey.
- Rozumiem, po co tu przybyłeś ?
- Po to by włączyć się do waszej armii.
Omal nie wybuchnęłam śmiechem. On na pewno jest nowo narodzonym.
- A ile ty masz lat? Piętnaście, szesnaście ? - powiedziałam z kpiącym uśmieszkiem.
- Nie - momentalnie przemieścił się i przystawił twarz do mojej twarzy aby wypowiedzieć szeptem :
- Mam 1000 lat. Trochę stary jestem.
Patrzyłam na niego zszokowana. On ma 1000 lat ?! Myślałam, że oczy wyjdą mi z orbit.
- Odsuń się ode mnie - odrzekłam.
Natychmiast odszedł i powtórzył pytanie:
- Mogę przystąpić do waszej armii ?
- Tak, możesz. Idź do Erica, on ci wszystko powie.
Wyszedł powolnym krokiem. Stałam chyba dobre pół godziny. Postanowiłam sprawdzić co robią ci dwaj chłopcy.
Zeszłam po schodach i stanęłam przed drzwiami nasłuchując. Usłyszałam podniesione głosy.
- Co ty tu robisz ? - rozpoznałam tu głos Erica
- Synu, jestem tu po to żeby wam pomóc.
Synuu ?! Nie no ja chyba dzisiaj się wykończę.
- Ale, nie możesz tak uciec. W ogóle .. jak .. jak ty .. uciekłeś z tam tond. Przecież oni cie chronią tak, że nawet nosa nie wystawisz za drzwi!
- Ciszej Eric, jeszcze nas ktoś usłyszy. Phi, dla mnie to drobnostka mam 1000 lat. Powiedz mi jaki jest plan bitwy.
Dalej już nie słuchałam, byłam zbyt zszokowana. Syn ?! Skąd oni się znają ?! Nie myśląc wparowałam do pokoju i wrzasłam :
- Co wy tu odpierdalacie ?! Jaki syn ?! Wy się znacie ?!
Nikt mi nie odpowiedział. Spostrzegłam, że Eric i Godfrey leżą na ziemi. Co im się stało ?

                                                    ***
Minęły 2 godziny. Obudzili się. Od razu na nich naskoczyłam :
- Co wy się w śpiącą królewnę bawicie ?!
- Ymm .. Ofelia ty chyba masz moc.
- Jaką kurwa moc ?!
- Ogłuszyłaś nas na dobre 2 godziny. Wystarczy, że krzykniesz a powalisz milion wampirów.
- To niemożliwe, mój tata m ..
Przerwał mi huk otwieranych drzwi. Po kilku sekundach na dole była już Lorena która wrzeszczała :
- Idą tu !! Idą tu już !!

piątek, 24 grudnia 2010

Roździał 4

Biegłam przez lasy, krzycząc. Nie wiedziałam co się dzieje. Dobiegłam do domu i weszłam na górę do swojego pokoju. Próbowałam zasnąć, ale przewracałam się tylko z boku na bok. Trwało to do godziny 7.00. Popatrzyłam za okno, słońce powoli wschodziło. Wstałam z łóżka, wyciągnęłam się i poczułam straszne palenie w skórę. Nie bardzo wiedziałam co się dzieje, na mojej skórze pojawiały się jakieś czerwone plamy, które robiły się coraz większe. Krzyknęłam gdy poczułam pieczenie na głowie. W drzwiach mojego pokoju stanął Eric i jakaś kobieta. Ten Eric co chwila zjawiał się nie wiadomo skąd.
- Chodź Ofelia - powiedział gniewnie.
- Gdzie? - jak zwykle byłam nieufna, czułam jak powoli tracę siły. Ledwo trzymałam się na nogach.
Dziewczyna, która stała obok Erica wzięła mnie na bark i zeszliśmy na pierwsze piętro. Gdzie w fotelu siedziała moja mama.
- Co za długo na słońcu się siedziało ?
- Ona jest nowo narodzonym wampirem, więc skąd miała wiedzieć, że nie może stać na słońcu ? - krzyknął Eric.
- Nie podnoś na mnie głosu, młodzieńcze.  Śmieszy mnie Ofelia, twoja niezdarność. Zawsze byłaś taką buntowniczką, przecież. Hahaha !
- Dlaczego się ze mnie śmiejesz ?! Ty jesteś nagor ..
W tej chwili do pokoju wszedł Dracula. W mgnieniu oka złapał mnie za szyje i popchnął mnie do ściany tak że usłyszałam szczęk łamanych kości. Nawet nie poczułam bólu, wstałam i kopłam go, a on uderzył z siłą armaty w meble. Popatrzyłam na niego i myślałam, że zemdleje. Jego oczy były czerwone, tak czerwone że nie było widać źrenic. Popatrzyłam na Erica i tą obok, pokazywali palcami żebym uciekała. Gdy ojciec robił krok do mnie wzięłam do ręki pierwszy lepszy przedmiot i rzuciłam nim w niego. Okazało się, że miałam w ręce drewno i trafiłam Dracule prosto w serce. To oznaczało śmierć każdego wampira. Krew buchła we wszystkie strony. Elżbieta wrzeszczała, skorzystałam więc z zamieszania i wzięłam za rękę Erica oraz kobietę i uciekliśmy pędem.
- Ty, ty .. zabiłaś Dracule ! Najpotężniejszego wampira na świecie !! O mój boże, zabiłaś, zabiłaś tego którego wszyscy się bali !!
- Tak, zabiłam własnego ojca. On sam chciał mnie zabić.
- A tak właściwie to jestem Lorena i ..
W tym momencie urwała i rzuciła mi się na szyję.
- Dziękuję, dziękuję ci z całego serca, że go zabiłaś ! On zabił całą moją rodzinę, pragnęłam odwetu ..
- Tak tylko, że teraz Elżbieta będzie gromadziła armie - odezwał się Eric.
- Dlaczego ? - zapytałam.
- Zawsze, gdy ktoś zabił kogoś bliskiego jej oznaczało to wojnę.
- I co teraz zrobimy ? - powiedziałam płaczliwym tonem.
- Ty się nie załamuj ! Też stworzymy armie ! Wygramy !! - wrzeszczała Lorena. Widać, że była szczęśliwa.
Wyruszyliśmy jak najdalej stąd, planowaliśmy iść na południe, ale tam było za dużo słońca. Gdy tak sobie szliśmy przypomniała mi się pewna sytuacja.
- Ericu, dlaczego wtedy kazałeś mi uciekać przed tą dziewczynką ?
- To ty jeszcze nic nie wiesz ?
Pokiwałam głową, że nie.
- To jest Narcyza. Jeden z najgroźniejszych wampirów. Ona potrafi cię omamić i wypić całą twoją krew. Zależało jej na tobie, bo jesteś córką Draculi i Elżbiety. Na razie nie jesteś jakaś wyjątkowa, ale z czasem będziesz tak silna, że to ty staniesz się najpotężniejszym i najgroźniejszym wampirem na świecie. Wtedy nawet  armia Elżbiety ci nie będzie zagrażać. Ona chciała z początku wypić całą twoją krew, bo nie byłaś wtedy silna, rozumiesz teraz ?
- Tak, rozumiem.
Resztę drogi odbyliśmy w milczeniu.
____________

Hmm .. to taki specjalny rozdział na Wigilie. ; **
                                                    

niedziela, 19 grudnia 2010

Roździał 3

Rzygałam przez resztę nocy. Około godziny 5.00 zasnęłam. Obudziłam się przykuta do łóżka, nade mną stał jakiś facet.
- Obudziła się.
- Najwyższy czas, przygotuj ją Bill.
Co ?! Na co mają mnie przygotować ?!
- Zaraz, zaraz o co tu chodzi ? Może mi ktoś to wytłumaczy ? - krzyknęłam.
- Nie ma czasu, musimy się sprężyć - burknął pod nosem mój ojciec.
Popatrzyłam na tego faceta - Billa jak usłyszałam. Miał kruczoczarne włosy. Oczy były brązowe i dość małe. Był blady jak ściana. Widziałam w jego oczach zarówno strach, jak i pożądanie. Moje myśli przerwał ból w karku. Nie zdążyłam nawet krzyknąć, ten popieprzony Bill wkuł mi się w szyje. Szarpałam się, krzyczałam, biłam go - na nic.
- Zostaw mnie ty potworze !!!
- Za niedługo sama nim będziesz - krzyknął mój ojciec.
Myślałam, że eksploduje. Mój ból był nie do opisania. Zobaczyłam, że tym razem wgryzł się we mnie Dracula. Mój własny tata.
Momentalnie się uspokoiłam, odpłynęłam. Widziałam tylko jak moja krew rozlewa się po całym pokoju. Potem już tylko czarną otchłań.
                                    ***
 Otworzyłam oczy. Jestem w niebie ? Wszędzie tak biało ..
- Ofelia, widzisz mnie ?
Co to za głos? Nie rozpoznaje. Nic nie czuje. Chyba straciłam władze w nogach i rękach.
- Kto ty jesteś ? - odpowiedziałam szeptem, bo na nic więcej nie było mnie stać.
- Dracula natychmiast proszę cie tutaj.
Potem słyszałam tylko ich krzyki. Znów zapadł zmrok.
                                   ***
Znów się obudziłam. Było już znacznie lepiej. Widziałam wszystko, słyszałam i czułam.
Poczułam czyjąś dłoń na mojej głowie i usłyszałam głos matki.
- Dziecko, mieliśmy cię zamienić w wampira już gdy miałaś kilka miesięcy, ale postanowiliśmy poczekać. Teraz widzisz jakie są tego skutki. Ty cierpisz, my cierpimy. Jak jeszcze spałaś dałam ci mojej krwi i ojca. Mam nadzieje, że wydobrzejesz.
Wstała i odeszła. Spróbowałam także wstać. Udało mi się. Od razu pobiegłam do lasu. Tym razem już w ubraniu .  ( xDD ) Byłam wściekła. Biegałam i wyrywałam drzewa. Poczułam w pobliżu jakąś osobę. Natychmiast pobiegłam i gdy ją znalazłam, wpiłam się jej w rękę. Potem odeszłam i spokojnie wracałam do domu. Oglądałam wystawy sklepów, gdy nagle zobaczyłam tą małą dziewczynkę, której kiedyś próbowałam wypić krew.
- Mówiłam, że się znów spotkamy. Jak widzę jesteś wampirem.
- Co ty tu robisz? Skąd wiesz?
- Ofelio ty jeszcze nic nie w ..
Nie dokończyła zdania bo nagle od tyłu złapał ją Eric i krzyknął :
- Uciekaj Ofelio, uciekaj !
___________________

Czy Ofelia dowie się o co może chodzić dziewczynce i Ericowi ?
Czy przyzwyczai się do bycia wampirem ?
O tym w rozdziale 4 .

piątek, 24 września 2010

Roździał 2

   Nienawidzę swojego życia. Nienawidzę tego bagna które roztacza się koło mnie. Wtedy gdy wróciłam do domu, moja matka właśnie prowadziła klientkę do swojego gabinetu, a tata urzędował w swoim. Więc, nie mam jak się dowiedzieć o co im chodziło. Natychmiast poszłam do łazienki by się umyć. Postanowiłam wziąć gorącą kąpiel z bąbelkami, zawsze mnie to odprężało.  Gdy się tak pluskałam w wodzie, nagle przez okno zobaczyłam przelatującą, oderwaną głowę. Zaraz, zaraz co ?! Widziałam lecący, oderwany łeb ! Boże święty, nawet podczas kąpieli nie można spokojnie odpocząć. Szybko się ubrałam i zbiegłam na dół po schodach.
- Mamo, widziałaś ten łe .. mm .. tą głowę ?
- Co ? Jaką głowę ?
- No jak nie widziałaś! Musiałaś widzieć! Leciał normalnie oderwany łeb, chyba nie jestem ślepa!
- Nie tym tonem młoda panno.
- Przepraszam.
- Skoro już to widziałaś, zawołam twojego ojca by wreszcie wytłumaczył ci twoją sytuację.
- Jaką sytuację?
- Dracula, natychmiast tu chodź.
- Elżbieta nie mam teraz czasu.
- Co to za człowiek. Słuchaj dzisiaj masz być punktualnie w domu o 19.00, już ja ci to wyjaśnię.
- Ale co się dzieje ?
- Dowiesz się w swoim czasie. Idź już.
Zdenerwowana pobiegłam do swojego pokoju i zatrzasłam drzwi do mojego pokoju tak mocno że wyleciały z zawiasów. Przez chwilę stałam zdezorientowana, a chwilę potem leżałam na podłodze i nie umiałam wstać bo chwyciły mnie mocne bóle mięsni. Byłam sparaliżowana. Zasnęłam.
Obudziłam się jakoś o 2.00 nad ranem. Ostrożnie wstałam, sprawdziłam czy jestem cała i postanowiłam wyjść na dwór.
- Mam ochotę biegać nago pośród drzew. Jestem szalona - szepnęłam.
Szybko się rozebrałam i wybiegłam na pole. Biegałam radosna, szczęśliwa. Wyczułam jednak, że nie jestem sama. Zatrzymałam się i zobaczyłam, że upłynęło dopiero 5 minut odkąd wybiegłam z domu. A jestem już na końcu największe lasu w Grecji. Usiadłam by odpocząć. Ktoś mnie złapał.
- Puść mnie, puść ! AAA !
- Cicho.
- Zostaw mnie, nie dotykaj mnie.
Ktoś rzucił mnie na trawę i usiadł obok mnie. Odwróciłam się i zobaczyłam Erica. Równie nagiego jak ja.
- Co ty tu robisz - spytał cicho
-  Biegam, a ty ?
- Też.
Siedzieliśmy tak w milczeniu oglądając siebie nawzajem.
- Mogę cię pocałować ? - zapytał jeszcze ciszej
- Dlaczego pytasz? - odpowiedziałam równie cicho
- Ponieważ, każdy kto pocałuję córkę Draculi musi mieć jej zgodę.
- Wyrażam zgodę
W mgnieniu sekundy wziął mnie w ramiona i pocałował. Całował coraz namiętniej. Było to cudowne uczucie. Czułam przerażające zimno które od niego biło, ale nie przerażało mnie to. Zrozumiałam nagle że przestał i patrzy się w moje oczy. Wtem usłyszłam krzyk.
- Ofelia ! Gdzie jesteś?! - krzyk matki.
Przeraziłam się. Jestem naga, z Ericiem w środku lasu w nocy ! Co oni se pomyślą.
- Szybko, tamtędy jest najkrótsza droga. Czekaj na mnie jutro.
- Oczywiście, że będe czekać.
Rzuciłam się pędem do domu. Na miejscu zastałam tatę, który gdy mnie ujrzał uderzył kilka razy po twarzy i wrzasnął tak, że zatrząsł się dom.
- Ofelio Batory ! Czy ty tego nie rozumiesz ?! Muszę cię już przemienić bo inaczej umrzesz.
- W co przemienić ?! - krzyczałam równie jak on. Tylko że z bólu jaki mi zadał.
- Twoje powołanie to być moją następczynią ! Będziesz wampirem !
Otworzyłam szeroko oczy i patrzyłam na mego ojca. Następnie zwymiotowałam. Zwymiotowałam krwią.

_______________

Czy Ofelia zostanie przemieniona ?
Co będzie z nią i Ericiem ?

O tym w rozdziale trzecim.

środa, 15 września 2010

Roździał 1

  Jestem dziwnym człowiekiem. Mam dziwnych rodziców i dziwne życie. Mieszkam w domu, który ma dwa piętra. Jedno piętro jest pod ziemią a drugie nad ziemią. Zastanawiam się dlaczego ? Moi rodzice gdy jest dzień, cały czas siedzą pod ziemią. A ja zaczynam zachowywać się bardzo dziwnie. Na przykład dlaczego gdy jestem głodna robią mi się czerwone oczy, dlaczego staje się coraz bardziej silniejsza, dlaczego jestem szybka, tak że nie widać mnie już prawie jak biegam? I najważniejsze, dlaczego do jasnej cholery ! Smakuję mi krew.
- Ofelia ! Schodź na obiad.
 Nareszcie obiad, ciekawe co będzie. Matka zawsze daje jakąś dziwną czerwoną polewę na jedzenie, ale muszę przyznać jest pyszna.
- Córko usiądź tutaj, chciałbym z tobą porozmawiać.
- Słucham cię ojcze.
- Ostatnio napewno zauważyłaś u siebie jakieś dziwne zmiany, prawda ?
- Tak, ojcze.
- Długo ci tego nie mówiłem bo chciałem byś miała zwykłe dzieciństwo, ale chyba już nadszedł czas by cię prze ..
W tej chwili zadzwonił dzwonek. Ojciec poszedł otworzyć drzwi, a ja się zastanawiałam o co może chodzić.
- Dzień dobry, ja jestem przysłany przez Godfreya, miał hrabia podpisać jakieś pilne papiery.
- Tak zapraszam cię młodzieńcze do gabinetu.
Wszedł jakiś mężczyzna. W pewnej chwili nasze oczy się spotkały. Jego oczy były koloru niebieskiego. Patrzyły tak lodowato. Nie uśmiechnął się. Zatrzymał się w miejscu i chwilę na siebie patrzeliśmy.
- Eric, idziemy.
Odwrócił się i odszedł. Czyli że, ma na imię Eric. Ładnie, wręcz pięknie. Byłam podniecona, postanowiłam wyjść na dwór by pobiegać. To zawsze mnie uspokaja, ale czasami jeszcze bardziej podniecało.
Biegam. Minęło już pół godziny, będę wracać. Nagle poczułam zderzenie jakby z wielkim i twardym głazem. Nie upadłam, podniosłam wzrok i znów wtopiłam się w te oczy. Oczy Erica.
- Kim jesteś ?
- Jestem Ofelią, a ty ?
- Erickiem.
Staliśmy tak w milczeniu lecz nie było to krępujące, ale wręcz cudowne. Mogłam że, tak powiem gapić się na niego tak długo jak tylko chciałam. Nagle, zrobił zdecydowany krok i przyciągnął mnie do siebie. Lecz nie całował tylko dalej się patrzył. Następnie puścił mnie i pędem pobiegł. Stałam tak bez ruchu, zastanawiając się co się stało ? Wracałam do domu zdumiona i głodna. Było już ciemno, świetnie widziałam w ciemności. Zobaczyłam zarys jakiejś postaci ukrywającej się w krzakach. Napięłam wszystkie mięśnie. Wciągnęłam głęboko powietrze i poczułam zapach krwi. W dwóch susach doskoczyłam do postaci i wgryzłam jej się w rękę. Piłam krew łapczywie, ale opamiętałam się i zobaczyłam kim jest człowiek od którego piłam krew. Była to mała dziewczynka która płakała. Ze strachu otworzyłam oczy i się rozpłakałam od niepamiętnych lat. Zaczęłam dziewczynkę oglądać czy coś się jej jeszcze stało, ale nie zauważyłam żadnych uszkodzeń. Wzięłam ją za rękę i odprowadziłam do domu.
- Dlaczego piłaś moją krew ?
- Nie wiem co mnie do tego skusiło, przepraszam cię bardzo.
- Nic się nie stało, to było nawet przyjemne.
- Naprawdę ?
- Tak, bardzo dziękuję że, mi pomogłaś. Pewnie się jeszcze kiedyś spotkamy. Dam Ci radę. Przed wejściem do domu lepiej umyj policzki.
- Słucham ? Dlaczego ?
Ale dziewczynki już nie było. Zostałam sama. Pędem pobiegłam do domu. Przed drzwiami wzięłam do ręki malutkie lusterko i otworzyłam oczy ze zdumienia. Po moich policzkach spływała krew, zamiast normalnych łez. Co się ze mną dzieje ?!

_____

Czy Ofelia spotka jeszcze Erica ?
Czy dowie się co chciał jej powiedzieć ojciec ?
Czy dowie się co się z nią dzieje ?

O tym w rozdziale 2.

sobota, 11 września 2010

Słów kilka.

Umarli - to opowieść o wampirach, innych niż dotychczas spotkaliście. Cofniemy się do 1800 roku. Poznamy co to znaczy miłość, zdrada, wściekłość i zemsta. W tej opowieści będą występować następujące postacie :


Ofelia - córka hrabiego Draculi i hrabiny Elżbiety Batory. Nie wie że jej rodzice są wampirami. Sama jest człowiekiem, który powoli rozpoznaje u siebie dziwne zmiany.










Eric - wampir od stuleci. Przez przypadek trafia do domu Draculi i zapoznaje się z jego rodziną. Powoli szaleńczo zakochuje się w Ofelii.















Bill - wampir zaprzyjaźniony z Ericiem, zakocha się w Ofelii. Dokona jej przemiany razem z Draculą.










Godfrey - wampir od tysiąca lat. Stwórca Erica.








Dracula - najpotężniejszy wampir na świecie. Ojciec Ofelii i mąż Elżbiety.







                                                                             

Elżbieta Batory - matka Ofelii. Najokrutniejsza wampirzyca, którą kapie się w krwi dziewic .













Lorena - Najlepsza przyjaciółka Ofelii po przemianie.














Narcyza - dziewczynka którą spotyka Ofelia podczas  
pierwszego picia krwi. Narcyza okazuję się pierwszą ofiarą 16 - latki.